Terminu wojna światów używam jako metafory w odniesieniu do opozycji natury i kultury. Mam na myśli zarówno konflikt jaki tkwi w każdym z nas, gdzie to co naturalne jest w ciągłym sporze z tym co narzuca nam kultura: wychowanie, tradycja, religia etc., jak i ten w wymiarze globalnym, gdzie ekspansja cywilizacji zdaje się nie mieć końca, co prowadzi do degradacji środowiska, a w konsekwencji do degradacji życia.

Człowiek wywodzi się z natury i jest jej nieodłączną częścią, jednocześnie jest twórcą kultury, oraz cywilizacji. Stał się on jedynym z pośród wszystkich gatunków żyjących na ziemi, który potrafił wykształcić kulturę. Dzięki tej umiejętności zmienił i nadal zmienia zastaną rzeczywistość, przeobraża świat wokół siebie. Należy jednak powiedzieć, iż kultura wywodzi się bezpośrednio z natury, a człowiek w pierwszej fazie swojego życia, w fazie „dzikości”, zaczął obserwować naturę, podziwiał ją, zazdrościł piękna i „pomysłowości”. Podglądając naturę, sam zaczął tworzyć pierwsze narzędzia, przedmioty użytkowe, a wreszcie dzieła sztuki.

Człowiek próbując znaleźć odpowiedź na pytania jakie postawiła przed nim natura dotyczące życia, przemijania, upływu czasu, a także na pytania dotyczące pochodzenia dobra i zła, próbując znaleźć wytłumaczenie dla zjawisk dla niego niezrozumiałych – stworzył religie, mity, filozofię oraz sztukę.

Można więc powiedzieć, że natura stała się inspiracją dla człowieka, a tym samym nasuwa się wniosek, że kultura wywodzi się z natury i nie powinna stać do niej w opozycji.

Ale czy rzeczywiście opozycja między kulturą a naturą nie istnieje?

Spotkanie z Innym

        Termin wojna światów wiąże się także ściśle z nazwiskiem Herberta George‘a Wells’a, i pomimo, że tyczy się innego rodzaju konfliktu, to także zagrożenia i lęki jakie wyzwala spotkanie z Innym, są bliskie mojemu myśleniu.

Używając terminu „spotkanie z Innym” mam na myśli nie tylko spotkanie z Innym w nas, spojrzenie w samego siebie i dostrzeżenie tam tego co głęboko skrywane, ale także zobaczenie Innego-człowieka. W dzisiejszych czasach nastąpiło wiele zmian, które spowodowały zamykanie się ludzi przed spotkaniem z Innym. Inny utożsamiany jest z Obcym czyli kimś niebezpiecznym, kimś kto może wyrządzić nam krzywdę, sprawić ból, a nawet zabrać to co najcenniejsze, życie. Podstawą spotkania z Innym jest odrzucenie siebie, wsłuchanie się i wpatrzenie w Innego. Takie spotkanie umożliwia nam dialog lecz nie gwarantuje możliwości całkowitego poznania Innego. Inny to Obcy, którego usiłujemy poznać, który pozwala się poznawać, ale w gruncie rzeczy, nigdy nie zostanie poznany. Inny pozostanie tajemnicą.

Rozważania te można również odnieść do spotkania z Innym w nas. Tylko uważne wsłuchanie się w siebie, spojrzenie w głąb siebie pozwoli nam na zobaczenie, usłyszenie Innego w nas. Każde takie spotkanie budzi lęk i niepokój. Jednakże tylko poprzez spotkania z Innym możemy poznawać siebie, uczyć się siebie. Inaczej mówiąc, Inny pozwala nam istnieć.

Inspiracją do powstania projektu, cyklu dzieł w różnych technikach plastycznych, stały sie ruiny Cementowni Grodziec. Ich kosmiczna skala, ich dramatyczne piękno, zawsze przerażały mnie a jednocześnie kusiły. Z lękiem, dziesiątki, razy przekraczałam dziurawe ogrodzenie, by wkraczać w przestrzeń, która unosiła w stronę nieznanego i uruchamiała świat nieograniczonej wyobraźni.

Obiekt ten, który można porównać do Strefy (Zony) z filmu Andreja Tarkowskiego Stalker, stał się dla mnie nie tylko inspiracją do twórczości, ale również miejscem sprzyjającym przemyśleniom. Jest to miejsce kontrowersyjne od samego początku swojego istnienia. Z jednej strony zakład dawał możliwość lepszego życia całej rzeszy mieszkańców małej dzielnicy Będzina, z drugiej zaś stał się źródłem ogromnego zanieczyszczenia i dewastacji środowiska. Przez cały czas funkcjonowania cementowni, wszystko w promieniu kilku kilometrów od niej pokryte było szarym pyłem. Stąd specyficzna kolorystyka moich obrazów, rysunków, fotografii związanych z tym miejscem.

Dzisiaj jest to miejsce, w którym prym wiedzie natura, coraz mocniejszym uściskiem obejmując geometrię obiektów, będących dziełem ludzkich rąk. To świat, w którym przyroda dokonuje swoistego recyklingu – króluje.

Krzewy, drzewa biorą obiekt w posiadanie. Plątanina gałęzi zagradzająca przejście do wnętrza obiektu, tworzy żywe grafiki. Obserwuję tę walkę żywiołów od lat: rozgrywa się na moich oczach, skłaniając do refleksji, inspirując do działań z obszaru sztuki.

Połączenie tkanki biologicznej i architektury – wszystko to, co można zobaczyć pomiędzy i na murach cementowni – obrazy stworzone przez naturę i kulturę jednocześnie, podsuwają myśli związane z podstawowymi problemami współczesności: upadek, alienacja, zagrożenia, nadzieje.

Pobyt w „strefie” sprzyja stawianiu sobie pytań natury egzystencjalnej; zmusza   do spojrzenia w siebie i do głębokiej refleksji.

        Założeniem moim było, by obrazy zainspirowane refleksją „w tym obiekcie jak i nad tym obiektem”, były nie tylko wypowiedzią o charakterze subiektywnym, ale miały również charakter refleksji natury ogólnej; by skłaniały innych do kontemplacji, pobudzały emocje.

Postanowiłam wydobyć z mroków podświadomości to, co budzi lęk, strach przed życiem, przemijaniem, złem, a także przed spotkaniem z sobą oraz Innym. Chciałam, aby przemówiło to, co nieokreślone, skrywane   w podświadomości. Moja twórczość to próba zrozumienia siebie; to chęć zrozumienia również innej rzeczywistości, świata, który wymyka się ludzkim zmysłom.

Miałam też bardziej prozaiczny cel: zależało mi na utrwaleniu, swoistym ocaleniu aury i formy ruin cementowni, które są przestrzenią niezwykłą, niepowtarzalną, tajemniczą, mroczną, wyzwalającą skrajne emocje. Wiedzą to ci, którzy znaleźli się w ich cieniu. Chciałam te obrazy                i te odczucia zatrzymać w czasie.

Wyrażając refleksyjny zachwyt nad tym umarłym i żywym jednocześnie światem – miejscem spotkania natury i kultury, przedstawiłam konsekwencję, jakie implikuje to spotkanie. Obrazy, rysunki, fotografie, obiekty przestrzenne nie są „portretem” cementowni, ale śladem doświadczenia tego miejsca, odciskiem procesów jakie tam zachodzą. Refleksyjna percepcja ruin cementowni nałożona na wspomnienia, emocje, przeczytaną literaturę, wewnętrzny świat imaginacji, stały się podstawą mojej twórczości w ramach pracy doktorskiej, podstawą artystycznej transfiguracji tego miejsca.

Na projekt składają się trzy zestawy prac. Pierwszy z nich to obrazy, zatytułowany Wojna światów. Obrazy zostały skonstruowane jak kolaże, pomimo, iż kolażami w sensie dosłownym nie są. Chodziło mi bowiem o to, aby poprzez „symboliczny kolaż” zobrazować zderzenie i połączenie myśli ludzkiej uobecnionej w obiekcie architektonicznym z fenomenem natury.

Druga seria zatytułowana Przestrzenie emocjonalne, to obiekty przestrzenne, obiekty fraktalne które są nawiązaniem do struktur architektonicznych. Geometria fraktalna ściśle wiąże się z budową świata zarówno ludzkiego, związanego ze światem kultury, jak i tego związanego ze światem natury. Człowiek będąc częścią natury wykorzystywał geometrię fraktalną w swoich rozwiązaniach nie będąc na początku tego świadom.

Trzecim zestawem jest cykl fotografii Miejsca wykluczone, wykonany w ruinach cementowni.

Jolanta Kuśmierska