„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity.” (J 12, 24)
Tytułowa fraza wystawy Katarzyny Kukuły to nie tylko biblijna metafora, ale przede wszystkim ontologiczny fundament jej najnowszej twórczości. W murach czeladzkiej Elektrowni – miejscu niegdyś generującym czystą energię – artystka dokonuje transformacji innego rodzaju mocy: energii bólu, straty i traumy w życiodajną siłę sztuki. Prezentowany najnowszy cykl malarski artystki oraz obiekty ceramiczne tworzą ekspozycję, którą można przyrównać do miejsca uprawny inspirowanego jałową lub urodzajną glebą. Dla Kukuły proces twórczy nie jest jedynie aktem estetycznym, lecz wzrastaniem ducha. Artystka zasiewa swoje najtrudniejsze doświadczenia w materii płótna, czekając, aż z „obumarcia” starego wyrośnie nowa jakość.
Sztuka staje się miejscem uzdrowienia. Kukuła z rozdzierającą szczerością prowadzi nas przez proces gojenia ran – zarówno tych fizycznych, jak i mentalnych. Jej twórczość udowadnia, że dorobek artystyczny może być „trzydziestokrotnym plonem”, który karmi nie tylko twórcę, ale staje się źródłem wytchnienia i inspiracji także dla odbiorcy, szukającego ukojenia we własnych zmaganiach.
„Morze czerwone nie rozstąpiło się”
W centrum narracji wystawy znajduje się graniczne doświadczenie artystki – utrata syna, Szymona, oraz otarcie się o własną śmierć. Kukuła pisze: „Morze czerwone wylało się z mojego łona (…). Nie rozstąpiło się. Nie przeszłam bezpiecznie tej próby życiowej”. Ta bolesna, cielesna dosłowność zostaje jednak w jej pracach przetworzona.
Problem płodności, tak często postrzegany dziś przez pryzmat cywilizacyjnych lęków i biologicznych ograniczeń, u Kukuły ulega metamorfozie. Życie objawia się tu jako cząstka elementarna uniwersalnej materii – niezniszczalna, choć zawsze obecna w zmieniającej się formie. Artystka pokazuje, że ból wpisany w żywot tej planety nie musi być końcem, lecz katalizatorem transcendencji.
Prace Katarzyny Kukuły emanują pulsującą energią. To coś więcej niż „martwa tkanka” farby spojonej z włókniną płótna. W jej obrazach i obiektach ceramicznych odnajdujemy proces gojenia, światło, w końcu: triumf życia. Wystawą zderzamy się z pełnym procesem przejścia od rozpaczy po akceptację. Katarzyna Kukuła w kompletnej szczerości i otwartości pozwala sobie na przewietrzenie „pełnego zaduchu i ciemności wnętrza”. Uwalnia dzięki temu eksplozję miłości, która jest silniejsza niż strata. Artystka przypomina nam o kruchości i wartości każdej chwili, którą otrzymujemy „za darmo”, a której tak rzadko doświadczamy w pełni. Jej sztuka ma charakter głęboko humanistyczny – kieruje wzrok widza ku drugiemu człowiekowi i ku samemu sobie, niosąc przekaz o możliwości wolności osiągalnej jeszcze za życia.
Królestwo Niebieskie jest tutaj
Wystawa „…jeżeli obumrze, przynosi plon obfity” to zaproszenie do celebracji istnienia ponad wszystko. Kukuła odnajduje ukojenie, co obrazuje powtarzane przez nią słowa: „Królestwo niebieskie jest tutaj”. Duchowy wymiar tych przeżyć posiadana wartości uniwersalne, które stanowią istotny przekaz dla wszystkich dzielących jej i jej męża doświadczenie. To puenta o tym, że każda strata, choćby najcięższa, może stać się glebą, z której wyrośnie najpiękniejszy ogród.
(Dagmara Giej-Rusnak, kurator wystawy.)
Katarzyna Kukuła „…jeżeli obumrze, przynosi plon obfity”
kurator: Dagmara Giej-Rusnak
miejsce: Galeria Sztuki Współczesnej Elektrownia w Czeladzi
ramy czasowe: 12.06-09.08.2026
Na wernisaż wystawy zapraszamy w piątek, 12 czerwca o godz. 18.00




Wyświetleń w tym roku : 10946
Wszystkich wyświetleń : 80336